Przejdź do głównej zawartości

Nowy dzień

śnieżny i mroźny. A wczoraj powitaliśmy kolejne życie :) Witaj Anielko!!!

Jula już jest zdrowsza. Nie kaszle już tak strasznie w nocy, syropy działają. Póki co, spędza cały czas z moją Teściową, ale na niedzielę planujemy wyjazd. 

Postanowiłam, że zrobię małą rewolucję w dziecięcym pokoju jak jej nie będzie. Przede wszystkim - łóżeczko bez szczebli - cóż, będzie wyłazić z łóżka, będzie wyłazić z pokoju (już bez trudu sięga do klamki) - drżyjcie więc rodzice, bo nie znacie dnia ani godziny :)) Pocieszam się tylko tym, że Jula jest wygodnisią - nie lubi spać w łóżku, w którym ktoś jej przeszkadza. Kiedy próbowałam ją wziąć do łóżka, gdy kaszlała (miałam nadzieję, ze się uspokoi i zaśnie) wierciła się, kręciła, rozpychała, by na koniec poprosić "odłóż mnie do łózecka mamusiu, ja chcem tam spać". Rano, gdy próbujemy dospać przynosząc ją do naszego łóżka, też uskutecznia działania zaczepne pt "zlób mi kaszkęęęę tatusiuu/mamusiuuu", a gdy jedno z nas się podda i wyczołga do kuchni,  wygodnie układa się na jego miejscu. Liczę na to, że w nocy też będzie wolała spać u siebie :)

Aga sprowokowała mnie do wywnętrzenia się jakie seriale oglądam w telewizorni. Cóż, nie zachwycę żadną mega listą ale przyznam się, że aktualnie wciągnął mnie jeden - co środę oglądam na Jedynce ekranizację powieści Kena Folleta "Filary ziemi". Wciągnęło mnie i poluję w bibliotece na książkę. Klimaty średniowiecza, polowań na czarownice, walki o władzę i w tym wszystkim budowa monumentalnej katedry. Miodzio.
Poza tym - obejrzałam jeden sezon Przepisu na życie i Rodzinki.pl, a w ciąży jako wielki wieloryb bez szansy na pomoc z Greenpeace - ze cztery sezony Dr.House. Chyba wolę poskakać po kanałach, zatrzymać się na Kuchnia.tv, TVN Style, Domo, na Discovery Travel... ale tylko wtedy, gdy nie mam co czytać :))
Jeśli macie chęć - napiszcie u siebie, co oglądacie - chętnie poczytam. 

Aga wiem że w zabawie nie o to chodzi, ale nie lubię nikogo "klepać" na siłę :)))

Z najnowszych dialogów z Julindą:

Zasapana Matka (JA) wytaszczająca dziecko z wanny - Juluś ale Ty już jesteś ciężka, tylko Tatuś jest jeszcze taki silny że może Cię podnieść wysoko.
Jula: Tatuś jest silny i wysoki i pasuje do lampy!

:D Miłego dnia!

Komentarze

  1. Poszukam w mojej biblioteczce Folleta - gdzieś miałam i zaczaruję losowanie - jeśli znajdę książkę. O serialu nie słyszałam, muszę ściągnąć póki jeszcze się da - acta nadchodzi :D
    Ale się Jula ucieszy jak wróci z przemeblowania! Kupujesz nowe łóżko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dzięki! Planuję kupić to: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/S59827956/ bo podoba mi się że z białym można potem połączyć wszystko ;)resztę mebelków też chciałabym w białym kolorze, do tego zielona wykładzina, drzewo na ścianie... Zobaczymy ile z tego uda się zrealizować :))

      Usuń
  2. O widzisz, to już masz plan na zagospodarowanie tego czasu! Bardzo dobry plan! Urządzanie pokoiku zajmuje zwykle dużo czasu, więc akurat bardzo dobrze się składa. :-)
    Będziemy Cię tu dopingować. :-)
    Co do seriali, to ja lubię, nawet bardzo, ale z tych wymienionych przez Ciebie to chyba tylko Dr. House. :-)
    Moi faworyci to Grey's Anatomy (Chirurdzy) i Desperate Housewives (Gotowe na wszystko). :-)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  3. taaaa ja jestem rozkochana w tym serialu 'Filary Ziemi" ogladam jako chyba jedyna rzecz w TV. Chetnie bym książke przeczytała ale musze ja najpierw znaleźć w bibliotece ;)
    A Julcia jest czadowa... teksty boskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filary to w tej chwili jedyny punkt programu we środę którego nie omijam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zbieram dobre słowa ;)

Popularne posty z tego bloga

Ku pamięci ;-)

Ważne!

Dzisiaj moja córka zaczęła pisać swój pamiętnik.

Ziarno zostało zasiane...

Ale serio? Że już??

Przecież jeszcze niedawno nie umiała czytać ani pisać!!


Starzeję się...

Niewątpliwie.

Wkurw totalny.

Zwykle tak bywa, że...

Do pewnego momentu jest super, doskonała relacja, pełne zrozumienie, odczytywanie zachcianek, picie sobie z dzióbków i tak dalej...

Następnie przychodzi zgrzyt. I Misiaczkowi Dziubdziusiowi, Koteczkowi rosną rogi i pazury, kopytami zarysowuje parkiet, we wszystkim jest na "nie".

Zaczyna używać słów "Mogłaś to zrobić wczoraj", " Mogłaś mi przypomnieć", " Nie wiedziałem", "Nie mam na to czasu" i "Czym ty jesteś zmęczona???"

Nagle czujemy się odpowiedzialne za całe zlo tego świata łącznie z gradobiciem i plagą komarów.

I domową boginię wśród fajerwerków i donośnych efektów dźwiękowych szlag nagły trafia.

Oczywiście ten stan rzeczy nie trwa nigdy długo. Misiaczek piłuje szpony a Walkiria chowa uzbrojenie w zaciszu szafy...

Ale są takie dni...

Na szczęście mam na nie sposoby..
Dzisiaj taki:

A Wy? Jakie macie rady na chwilowy Armagedon? :-)

Niedoczas....

Czytałam niedawno artykuł.
O nowego rodzaju biedzie.
O ludziach, którzy cierpią na brak czasu. Za żadne pieniądze nie da się go kupić...

Mi się ostatnio wydaje, że spędzam moje życie w pracy. Albo do niej jadąc, albo z niej wracając. Nie macie tak czasami?
Czas, który odczuwam naprawdę, ten, kiedy jestem z moją rodziną, albo robię coś dla siebie jest na wagę złota. I znam tę wagę...

Wielkanoc była wspaniała. Tym razem Rodzice i Babcia przyjechali do mnie. Mialam ich wszystkich tak blisko i choć pojawiły się międzypokoleniowe zgrzyty, było dobrze...

Kiedyś nie doceniałam tego wspólnego czasu. Teraz kiedy pozostało nas tak mało... kolekcjonuję wszystkie momenty, zapisuję w myślach chwile. Na zapas.

Jeszcze dwa dni i uciekamy z K. Reset, zmiana otoczenia, potrzebuję tego bardzo.
Znowu z Rodzicami... :-)

Nie mogę się doczekać.

Dziękuję że zostawiacie słowa. Może tego bardzo nie widać, ale znowu mi się dzięki temu chce pisać. 😀
Udanego weekendu.
Słońca Wam i Sobie życzę!